Kategorie

  • Brak kategorii

Archiwa

Na oklep…

Przyjechałam rano na stajnię, przywitałam się z Andy i poszłam zanieść p. Danusi antybiotyk, gdzie też dowiedziałam się, że Aguś się rozłożyła i leży i śpi, więc antybiotyk zaliczy też ona. Trochę mi się zrobiło smutno, bo miałam nadzieję na wspólny terenik. Próbowałam się dodzwonić do Oli, żeby się dowiedzieć, czy jest na Rudzie, bo myślałam, że może po nią wyjadę, ale nie obierała telefonu, więc pozostało mi przejść się na altanę. Siedział Tomek z Marcinem W. i z Tomkeim B. i galai o jakimś koniu, niejakim folblucie o imieniu As Pik :D. Pogadali chwilę z moją mamą, pojechała do domu, a ja poszłam do stajni. Wyprowadziłam sobie Andorię do koniowiązu w stajni i stwierdziłam, zę raz na jakiś czas mogę i puściłam Amcia na korytaż, zeby sobie trochę połaził, a ja przy okazji pstrykałam mu fotki. Popstrykałam mu tych fotek sporo i stwierdziłąm, ze Go zgrzebłem trochę wytczeszę z tej sierści źrebaczkowej i tak też zrobiłam, każdym moim zgrzebłem pokolei próbowałam, żeby porównać którą najlepiej. Jak już go wyczesałam na tyle, ile dałam radę, to zamknęłam Go w boksie i zabrałąm się za czyszczenie Anorci, która się już tam nieźle wkurzała, że zajmuję się Amciem zamiast Niej. Wyczyściłam ją, przyjechał Marek P., trochę z nim pogadałam, a on myślał, że robie zdjęcia Andorci, bo chce ją sprzedać.. Nigdy! :]. Przyjechał facet z owsem i chłopaki wnosili owies do garażu. Poprosiłam Tomka, żeby przyszedł na chwilę i przytrzymał Andorii nogę, a ja jej prysnęłam akutolem na tą ranę i zawinęłam jej gazą i bandażem bawełnianym, co w rezultacie dało mi piękny opatruneczek :D. Skończyli przenosić owies i pojechali obejrześ Asa, a ja poszłam po Andorii sprzęt. Jak się spojrzałam na siodło, to stwierdziłam, że dzisiaj też sobie pojeżdżę na oklep i wzięłam pas do lonżowania, a pod niego włożyłąm pampersa. To się nazywa tęgi umysł :D. Osiodłałam Ją i poszłam na altanę do p. Leszka, żeby mnie podsadził. Wsadził mnie, a ja sobie ruszyłąm na Kamińsk. Po drodsze jak zawsze rżenie w niebo głosy, bo Amatora oczywiście ukradną… Występowałam ją pożadnie i dałam w lesie kłusa, potem na piasku galop i potem kłus, a potem się zaczeły kombinację przy warsztacie… No, ale jakoś dałam radę i pojechałam sobie do lasu… W lesie stępem, potem dojechałam do piaskowej i zastanawiałam się czy wieżdżać czy nie, w końcu jestem na tak i już na drodze między drzewkami dałam kłusika, a potem pod samą górką taką łydę, że z miejsca ruszyła do cwału i popylała po górce już galopem i na górze ją poklepałam i dałam stępa. Zjechałam na krótszą drogę i stwierdziłam, że pojadę sobie jednak tą dłuższą i skręciłąm w głąb lau. Wyjechałam na ścieżkę, tyle, że nie tę, o którą mi chodziło, ale stwierdziłam, że poodkrywam sobie ścieżki. Jadąc po lesie usłyszałam wrzaski jakiś chłopaków, więc postanowiłam się wrócić, bo andoria zaczęła do nich rżeć :/ :D. Dałam w drogę powrotną po ścieżce w lesie galop i stwierdziłam, że spróbuję sobie szybciej jak na oklep, bo żadko na oklep jeżdżę, tym bardziej, że nie było innych koni, więc wiedziałąm, że nie zacznie się rozpędzać na maksa. Kawałek zrobiłam sobie w lesie cwałem i z zadowoleniem stwierdzam, ze mimo iż byłam na oklep, to nie miałam zbyt dużej różnicy, nawet mnie nie gibnęło :D. Potem trochę kłusa i stępa na drodze do stajni. Postanowiłam objechać sobie dookoła łąkę i w lasie na naszej tzw. „Krótkiej Galopowej” zagalopować jeszcze na zebranym i wjechać od drugiej strony. Jak dojechałam, to się okazało, że dół jest zamknięty, więc sobie to skoczyłam, wjechałąm jeszcze na padok, na wczorajszą przeszkodę, a potem skoczyłam sobie 4 razy ławeczkę i poszłam na dawny padok skokowy stępować. Zrobiłąm sobie 15 minutek stępa, bo Andoria już się wkurzała, że Amatora nie ma i pojechałam do stajni. Jak już się upewniła, że Amator nie uciekł z boksu, to stanęła spokojnie koło boksu i stała w ogłowiu, rozkiełznałam ją i założyłam kantarek, zdjęłam jej opatrunek, ktory już teraz był na wysokości kopyta i poszłam jej schłodzić nogi. Potem ją wpuściłam do boksu, żeby jej przeschły i poszłam na chwilę do Agi. Wróciłam, to Młody leżał, ale już na chama go obudziłam, bo chciałam je wypuścić na trawę, a trochę mi się spieszyło, bo nie wiedziałam nawet która jest godzina i chciałam jeszcze pogadac z Agą. Zaprowadziłam je na były skokowy, miałam je wpuścić na pastucha, ale As Pik stał na ujeżdżeniowym i bałam się, że Amcio pójdzie do niego na podbój świata, oczywiście miał taki zamiar, ale złapałam go za nos w trakcie kłusowania do nowego konika. Wpuściłam je na padok i poszłam po aparat, porobiłam im zdjęcia i zamieżałam wyczyścić Pafnucego, ale zawołał mnie Tomek i prosili mnie razem z Tomkiem B., żebym pojechała z tym drugim do Mirka na Rude, bo nie pamięta drogi. Zapytałam się na czym, powiedzieli, że na Andy, ale nie chciałam jej ściagać z padoku, więc powiedziałam, że mogę wziąć Hazimę, żeby się przeszła, bo ostatnio chodziła w zeszły weekend i tak też zrobiłam. poszłam ją wyczyścić, założyłam jej ochraniacze, osiodłałam i pojechaliśmy razem z Asem. Było dużo kłusa, jeden długi galop i jak dojechaliśmy na Rudę, to Ola miała się przejechać na Asie, więc z nią pojechałam w teren. Kłusowałyśmy dużo i w połowie drogi zamieniłyśmy się końmi. Ja wzięłam Asa, który chodzi rozwleczony jak dziadowski bicz i w ogóle nie chodzi od łydek i dosiadu, jak nas zapewniał Tomek B. No, ale zrobiłyśmy sobie skoki przez taką małą gałązkę w terenie, przez którą on praktycznie przechodził, ale nic innego nie było do skakania, a potem dwa razy galop po łączce i do stajni. Ja musiałam się zmywać, więc wziełąm Hazi i pojechałam. Miałam mało czasu, a że w terenie było dużo stępa, to wzięłam od razu kłus i potem na prostej galop. Potem galop przeszedł w taki rozwinięty galop, więc stwierdziłam, że dam jej jeszcze łydkę, przecież i tak nie miałam nic do stracenia. No i tak Hazima leciała coraz szybciej, aż w końcu musiałam ją wstrzymac do kłusa, bo szło jakiś dwóch gości z rowerami, a Hazi się płoszyła w drodze powrotnej jak szła sama, więc stwierdziłam, że lepij będzie, jeśli nie staranuję owych panów. Zrobiłam jeszcze zebranym galopem, stępem po jezdni i stępem, na krótkej galopowej galopem zebranym i na skoki przez ławkę, na padok mały na wczorajszą przeszkodę, a jak już wracałam do stajni, to mnie naszło na coś wyższego i wróciłam się na skokowy, ustawiłam sobie metr i za pierwszym razem spadła, Hazima mnie zaczeła ponosić, więc się wkurzyłam, mocno ją wsiadłam, że przeszła do stój i stwierdziłam, że skoczę od drugiej strony i skoczyła bez zrzutki, z tego co udało mi się wychwycić to z całkiem niezłym zapasem i znów mnie poniosła i znów do stój i ją rozstępowałam. Jak jechałam do stajni, to Amcio w jakiś cudowny sposób wyszedł z padoku, więc Go złapałam i zamknęłam i zaprowadziłam Hazi do stajni. Rozsiodłałam i wpuściłam do boksu. Potem zebrałam się po moje koniczki i wstawiłam do boksu, dałam piciu i zebrałam sprzęt, żeby być gotowym, jak mama po mnie przyjedzie i poszłam gadać z Agą. Dzień uważam za baardzo udany i mjęczący, a na koniec tradycyjnie fotki, dziś przewaga Amatorka :-). Pozdrawiam!
Andy:
-Takie śmieszne zdjęcie… :-)
-Straciła dla mnie głowę :-)
-To jest nasz piękny opatrunek w pierwotnej wersji (drugo zosatł ulepszony owijką:D)
-Uszka
-Moje ‚siodło do jazd na oklep’ :D:D:D:D
-Portrecik
Amcio:
-W galopie
-Również w galopie
-Amcio i Pafnucy
-„Jestem młody, dziarski trzmiel i lubię stokrotki…”
-Leży
-Portrecik
-Portrecik
-Portrecik
-Portrecik
-Portrecik
Pafnucy:
Taki słodki…
As Pik:
-Na trawce

5c komentarze/y do Na oklep…

  • Kara

    Żolko, ja się chciałam zapytać, czy ten As Pik to jest prywatny i czy on czasami z Warszawy nie pochodzi, bo znałam kiedys kasztankowatego folblutka As Pika właśnie. Jakbyś mogła się dowiedzieć,czy on jest właśnie ze stolicy (i czy kiedyś stał w „Canwie”) to byłabym Ci wdzięczna.
    Pozdrawiam (Ciebie i Twoje rumaki) Kara!

  • Array

    ja na prawdę przepraszam że nic nie komentowałam… ale usprawidliwiam się – wszystko czytałam :P ten mułek jest na prawdę śliczny, tak samo jak Amatorek i Andy. Masz na prawdę śliczne te konie, i do tego jakie fotogeniczne :D ja jakoś nie mam ochoty na jazdy na oklep, po za tym moją instruktorke za bardzo nawet jakbym chciała to by to nie zainteresowało…

    Pozdrawiam :*

  • Tara

    ten poprzedni komentarz to oczywiście też ode mnie :P

  • Koniula

    No no niezły taki terenik na oklep. Zdjątka jak zawsze przesliczne pozdrawiam papa:)

  • Koniula

    No no niezły taki terenik na oklep. Zdjątka jak zawsze przesliczne pozdrawiam papa:)

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>