Kategorie

  • Brak kategorii

Archiwa

Świąteczne załamanie…

No i po świętach. To znaczy za kilka godzin. W każdym razie wigilię zalizam do całkiem udanych, porezentów też się trochę naliczyłam, dostałam m.in. białe ochraniacze zapinane na paski na Andorię. Niestety jutro jadę je wymienić, bo przody dostałam dwa prawe :-(. Jutro też jadę w końcu do Gomunic po Agusię, bo zabieramy ja [...]

Fajnie jest mieć przyjaciela….

No, wiecie? Fajnie jest mieć przyjaciela. Ja się o tym przekonałam. Że już prawie rok mam takiego prawdziwego przyjaciela, a przekonałam się o tym dzisiaj rano. Takiego przyjaciela, co zrozumie, pogada, do którego moge sie zwrócić o każdej porze dnia i nocy i w każdej sprawie. I w ogóle jest wpsaniały. I jest nim p. [...]

Sobota i niedzielne łodwiedziny

Jak zwykle z opóźnieniem. Ale cóż, jeśli ktoś nie zauważył, to już normalka. Nie wiem, czy notka będzie długa, czy też nie – wyjaśni się jak już skończę.

W sobotę czekałam aż mama wróci z Warszawy („…W moich snach wciąż Warszawa…” – spoko, odwala mi, ale w sumie ostatnio kawałek tej piosenki cały czas [...]

Weekand poprzedni

Nie było notki dawno, a dużo się działo, oj dużo… W każdym bądź razie to nie mam jakiejś szczególniej ochoty, żeby to teraz opisywać, więc powiem to tak krótko. Zwięźle. Lakonicznie.

W sobotę rano pojechaliśmy po Anię i na stajnię. Tak właściwie, to nie pamiętam już dokładnie co się działo. Wiem, że zostałam na Andorii [...]

Niedzielny Jeżów + surpise

No. Notka powinna być już w niedzielę, wiem, ale że w niedziele była już bliska ukończenia, poczym wraz z prądem zdezerterowała, mój umysł nie potrafił tego przyswoić, emocje były za wysokie i zabrano mnie na wakacje w białym kaftaniku. A tak na serio, to się wściekłam i nie chciało mi się po raz drugi pisać [...]