Kategorie

  • Brak kategorii

Archiwa

i nic nigdy nie pozostaje takie samo.

lojalnie uprzedzam, że to, co zamierzam tu dziś stworzyć, może być długie.

ciężko mi uwierzyć w to, jak wiele się zmieniło od mojego ostatniego wpisu. Chciałam, żeby było po wszystkim i żeby się samo poukładało. Stwierdzam z niedowierzaniem, iż tak właśnie się stało. Skończyłam studia. 5 fantastycznych lat tak po prostu minęło. Ubolewam nad tym niemiłosiernie, bo szczerze kochałam ten okres i wszystkie związane z nim życiowe płaszczyzny (poza samymi studiami, oczywiście, żeby nie zrobiło się zbyt kolorowo). Rozpaczam troszkę po cichu, gdy nikt nie widzi, że to już nie wróci i że to tak serio serio już. Oczywiście obronienie tytułu magistra przyniosło mi niewyobrażalną ulgę i długie wakacje (także mentalne) i jestem przeszczęśliwa, że się udało. Pracę magisterską zrodziłam w wielkich bólach i nieopisywalnych męczarniach. W końcowych etapach musiałam zawiesić w zasadzie każdą działalność niezwiązaną bezpośrednio z estetyką przestrzeni w filmach Danny’ego Boyle’a. Na pewno nie było warto, ale dzisiaj mogę zabrać się za to wszystko z niemalże tym samym entuzjazmem i bez wyrzutów sumienia.

koniec studiów początkowo oznaczał rozstanie nie tylko ze wszystkimi przywilejami, przyzwyczajeniami i przyjaciółmi, ale także z Łodzią. Łódź jaka jest, każdy widzi, w związku z czym, przyzna mi rację, że można ją albo kochać albo nienawidzić. Ja kocham ją bardzo, miłością nieopisywalną. Żal potworny towarzyszył wyprowadzce z wynajmowanego przez ostatnie trzy lata mieszkania (którego za bardzo nie lubiłam) i ostatnimi podróżami tu i ówdzie, podziwianiu obskurnych kamienic zza brudnych tramwajowych szyb. Różne wizje przyszłego życia mimowolnie roztaczały się przed moimi oczami, by finalnie okazało się, że jestem tutaj. Właśnie tutaj, w Łodzi, w mieszkaniu, do którego powoli wprowadzam swoje życie, przyzwyczajenie i siebie. Pamięta ktoś, jak po sylwestrze półtora roku temu zamieściłam tutaj ckliwą informację afirmującą moją szaleńczo-młodzieńczą miłość do pewnego Pana? Dzisiaj ten Pan wprowadza swoje życie, przyzwyczajenia i siebie do tego samego mieszkania. Nie będę nawet próbowała opisać emocji, jakie mi w związku z tym towarzyszą. Powiem tylko, że nie wierzyłam NIGDY, że wytrwałość w dążeniu do celu i wiara we własne marzenia, może przyczynić się do osiągnięcia celu i spełnienia marzeń.

zaczęłam też nowe studia. Kto wie, może tym razem udało mi się upolować coś, co pozwoli mi rozwijać zainteresowania, a potem nawet moooże znaleźć pracę w zawodzie. Marzenia o wetrynarii porzuciłam bezpowrotnie (choć serce mam rozdarte), zawiesiłam chwilowo plany o edukacji w zakresie pracy ze zwierzętami. Ale nie na zawsze. Wrócę do tego.

długi okres wakacyjny sprzyjał pracy z moim zwierzęciem, panem koniem. Mogłam poświęcić mu w końcu tyle czasu, ile chciałam. Co więcej, sprawiało mi to ogromną przyjemność i satysfakcję. Trochę obudziły się we mnie te stare uczucia, przeczucia i odczucia, kiedy nie istniało nic poza tym. Myślę też, że nigdy między mną a Amatorem nie było tak silnej emocjonalnej więzi. Powoli przyzwyczajam się do tego, że mamy tylko siebie, a Siwa powrócić może tylko i wyłącznie w sferze wspomnień (co jest dla mnie oczywiście powodem ciągłej rozpaczy, prawdopodobnie nigdy, przenigdy nie pogodzę się z tą stratą).

jesień jest dla mnie czasem mocno nostalgicznym (tak, tak, reszta roku też taka jest). Bardzo dużo myślę o przeszłości, która była różna, o przyszłości, której panicznie się boję… I nie mogę pojąć, jak szybko wszystko się zmienia. Kiedyś nie potrafiłam sobie całkowicie zdać z tego sprawy. Dziś chciałabym wrócić do niektórych dni i czerpać z nich aż do wyczerpania zapasów. Ale dzięki temu wiem, że nie mogę powtarzać niektórych błędów i szanować to, co mnie otacza. I być wdzięczną.

4c komentarze/y do i nic nigdy nie pozostaje takie samo.

  • wow a jakie studia teraz rozpoczynasz? :)
    a i piękne zdjęcia!!! mogłabyś pozować z końmi. duet idealny. aż napatrzeć się nie mogę :)

  • ~olciak

    zdjęcia magiczne i piękne i cudowne!!

    zazdroszczę Ci, że przyszedł taki moment, że wpuszczasz kogoś do swojego życia tak na stałe, do codzienności. To chyba wspaniałe uczucie…

    Macie siebie z Amatorem, a to więcej niż dużo!

  • ~Sonia

    Powodzenia :) napewno będzie dalej ciężko, ale grunt to zaliczać etap” :D

  • hi! w pracy sprzedaję opłaty drogowe dla kierowców, których auto jest powyżej 3,5 tony :) fakt mamy wesoło, mieszanka wybuchowa :)

Odpowiedz ~Jus Anuluj

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>