Kategorie

  • Brak kategorii

Archiwa

2015 be kind to me.

nie wiem, czy to potęga mass-mediów, presja społeczna, stereotyp czy wewnętrzna potrzeba, ale zapragnęłam podsumować kończący się dzisiaj rok 2014 rok. Analizowałam go (chcąc, nie chcąc – taką mam przykrą przypadłość niekończącej się analizy) na bieżąco, przez cały czas jego trwania i z zadowoleniem stwierdzam, że może nie był to najlepszy rok mojego życia (wszak nie mam prawa wiedzieć tego na pewno), ale zdecydowanie był to najlepszy rok ze wszystkich, które dane jest mi pamiętać.

zawdzięczam mu pewnie tyle samo sukcesów, co porażek, ale tak się składa, jakoś wyjątkowo, że tych drugich nie jestem w stanie rozpamiętywać, ani nawet na zawołanie przytoczyć. Jeśli chodzi zaś o szczęśliwe zbiegi okoliczności (w które wierzę, mimo, że wszyscy usilnie wmawiają mi, że takowe nie istnieją), mogę swobodnie i z pełnym przekonaniem opowiadać o spełnieniu w miłości, o odnalezieniu pasji, o skończeniu studiów, rozpoczęciu nowych, o sparaliżowanym psie, który mimo niedowładu biega, skacze i zaraża optymizmem… o pierwszych doświadczeniach związanych z pracą zarobkową, o nowym mieszkaniu u boku ukochanej osoby, o zmianach wewnętrznych, które prowadzą mnie (chyba) ciągle w lepszą stronę. Mogłabym o tym – i wielu innych – opowiadać godzinami, ale nie zrobię tego. Po prostu będę się tym cieszyć i z łezką w oku wspominać, jednocześnie oglądając fajerwerki, zanim lekko podchmielone towarzystwo zepsuje mi ten moment rozpoczęciem fali składania życzeń i mojego ‚nawzajem’ na autopilocie.

ale nie o tym. Generalnie zmierzałam od samego początku ku takiej konkluzji. Otóż sylwester/nowy rok, to tylko daty i dla kogoś (tudzież większości racjonalnie myślących ludzi) może nic nie znaczyć i nie wnosić wiele. To znaczy, żeby nie było. Ja też nie należę do grona, które co roku zaczyna nowe życie i co roku obiecuje sobie to samo, bo wiem i na ‚własnej autopsji’ przekonałam się, że musi kończyć się rok, nie musi nadchodzić enigmatyczne ‚jutro’, nie trzeba mieć urodzin… nie data stanowi o możliwości podjęcia decyzji, rozpoczęciu zmian i poszukiwaniu nowej drogi. Uważam jednak, że tkwi w tym wszystkim jakaś taka (przerażająca) magia i moc sprawcza (która oczywiście siedzi skumulowana nigdzie indziej, tylko w naszych głowach). Doszłam do wniosku, że prawdziwe jest powiedzenie o tym, że wymawianie życzeń wymaga szczególnej ostrożności. Co roku życzyłam sobie, będąc w ciężkim dole – mniejszym lub większym, ale na pewno permanentnym – żeby nadchodzący rok był lepszy od tego, który mija. Dokładnie 365 dni temu powiedziałam sobie coś innego – niech ten rok będzie inny niż poprzednie. Ale niech nie będzie gorszy.

nie wiem, czy to kwestia dobrze wypowiedzianego życzenia w kierunku opatrzności, czy może siła sprawcza tkwiąca w mojej głowie odebrała to jako bodziec do działania, ale… udało się. To był zdecydowanie dobry rok. Aż mi troszkę żal, że już się kończy.

życzę Wam, żebyście dobrze i ostrożnie wypowiadali życzenia, a potem, żeby spełniały Wam się zgodnie z pierwotną intencją. Sobie, poza tym, że tego samego, życzę, żeby 2015 był dla mnie dobry i żeby nie był gorszy od 2014. A jak to się uda, to na całą resztę, której sobie życzę, znajdę tyle motywacji i samozaparcia, że poradzę sobie z tym sama.

‚…don’t be afraid, this is your year
It’s gonna be alright, you’re a performer
Just take your time, but not too much time…’

1 komentarz do 2015 be kind to me.

Odpowiedz Justyna Anuluj

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>